Odnowiona Figura Matki Boskiej w Kaplicy przy schronisku 

Przed kilku laty Schronisko nasze otrzymało z rąk anonimowego ofiarodawcy mocno zniszczoną figurkę Matki Boskiej. Łuszczyła się niej farba, występowały liczne spękania i ubytki, a kolorystykę trudno było jednoznacznie określić. Na jakiś czas gipsowa postać spoczęła w regale podręcznego magazynku, zabezpieczona od szkodliwego wpływu czynników atmosferycznych i kurzu. Tymczasem Kierownictwo placówki zastanawiało się jakim sposobem rozwiązać problem. Względy finansowe sprawiały, że ewentualność odpłatnego zlecenia renowacji nie mogła być wzięta pod uwagę. Wśród mieszkańców Schroniska bywają jednak osoby, nie tylko o różnych profesjach wyuczonych, ale też o talentach wrodzonych. Jedną z nich stanowił człowiek „złota rączka”. Mimo inwalidztwa okazał się niezwykle przydatny. Otrzymał wszelkie niezbędne materiały renowacyjne i narzędzia. Rozpoczął bez specjalnego entuzjazmu, czemu zresztą trudno się dziwić. Przyczyna tkwiła w świadomości braku jakiejkolwiek wiedzy teoretycznej zarazem praktycznego doświadczenia na niwie konserwatorskiej. Wbrew temu postanowił spróbować swych umiejętności. Warto dodać, iż wiara katolicka nie była mu bliska. Pracował średnio 3-4 godz dziennie. Kiedy zdrowie dopisywało lub miewał dobry humor, „dłubał” nawet w soboty i niedziele. Bez ponaglania. Prawdopodobnie jednak z imperatywem ducha. Najpierw usunął pierwotną warstwę olejnej farby. Dalsze etapy objęły wypełnienie spękań i ubytków. Pojawiło się przysłowiowe „światełko w tunelu”. Zaniedbana do niedawna Matka Boska stopniowo zaczęła odzyskiwać należny jej blask. Wygładzona, starannie zagruntowana powierzchnia nabrała jednorodnego, śnieżno białego koloru. Etap finalny miał polegać na nadaniu właściwej kolorystyki, głównie szat, bowiem kwestia zabarwienia twarzy czy dłoni nie nastręczała trudności. Tu powstał ogromny problem, gdyż zabrakło nie tyle umiejętności plastycznych, co elementarnej wiedzy fachowej dotyczącej wizualizacji osób świętych. Rozwiązanie znaleziono dzięki życzliwej pomocy ks. wik. Dominika Poczekaja sprawującego wówczas posługę kapelana Schroniska. Młody duchowny odpowiadając na telefoniczną prośbę, przybył do Schroniska, by zasugerować nałożenie właściwej kolorystyki. Minął kwartał, a żmudny, de facto amatorski proces restauracji, znalazł szczęśliwy finał. Liczącą 42 cm wysokości figurkę Matki Boskiej, inny mieszkaniec osadził na zdobnym podnóżku i trwale podświetlił miniaturową żarówką. Całość trafiła na ścianę kaplicznego ołtarza. Prezentuje się doskonale. Trudno pojąć, jakiej doświadczyła metamorfozy. Człowiek wiele potrafi, oczywiście z Bożą pomocą.